czwartek, 16 lutego 2017

Nowoczesność wygoniła krukowate do miast.

Mam w pamięci obrazek rolnika orzącego pługiem pole, a za nim wędrujące stado wygłodniałych wron, kruków, gawronów i kawek, wydłubujących ze świeżej ziemi tłuściutkie białe pędraki i inne robaki. Okrzyki rolnika nawołujące konie "Wio' mieszały się z gwarem ptaków. Była to obopólna  współpraca, ziemia była oczyszczona a ptaki najedzone.
Krukowate były częścią natury. Gnieździły się w pobliskich lasach, świtem zrywały się, głośno hałasując, budziły wieś do pracy.
Zimą rolnik dokarmiał ptaki wysypując na obrzeżach podwórka 'poślad".  Nikomu nie przeszkadzały, nie brudziły samochodów, nie robiły kup na przechodniów.
 Dziś rolnicy orzą ziemię traktorami, szybko przemieszczają się z jednego końca pola na drugi,orząc kilka skib naraz, odgłos traktora wystrasza ptaki.
 Inteligentne ptaki nie mając zbyt dużo pożywienia  odkryły, że znacznie łatwiej zdobyć je w mieście. Stopniowo zaczęły zbliżać się i osiadać w pobliżu miast i miasteczek, żerując na trawnikach i nocując na starych drzewach  w parkach .
Obecnie  osiedliły się w miastach,  gdzie często  nie są zbyt mile widziane i "słyszane".

A jakże widowiskowe są  poranne i przedwieczorne  przeloty tych ptaków, trójwymiarowe przemieszczanie się w powietrzu.
Warte obserwacji  jest  także  ich gnieżdżenie, noclegownie i ogólne zachowanie.





Brak komentarzy: